Wzmacniacz zintegrowany Octave V110 SE

Pisałem wcześniej, że szukając dla siebie najprawdziwszego brzmienia, eksperymentowałem z ustawieniem sprzętu i poszczególnymi elementami. Stałe cały czas pozostało pomieszczenie, więc to do niego szukałem zmiennych. O kolumnach i odtwarzaczu CD już pisałem wcześniej, przyszła więc kolej na wzmacniacz. Jestem zakochany w lampie, więc nawet do głowy mi nie przyszło, aby szukać wśród tranzystorów. Tylko lampa!

Najpierw austriacki Ayon, a ostatecznie niemiecki zintegrowany wzmak firmy Octave. Octave V 70 SE gościł u mnie około dwóch lat. Pięknie brzmiał, miał wyrównane pasmo, dosyć nisko schodzący bas, dużą przestrzeń, genialne stereo. I to, co charakteryzuje każdy niemiecki produkt – niezawodność. Niestety, nie wszystko w brzmieniu było dla mnie doskonałe. Okazało się, że wzmacniacz w połączeniu z moimi duńskimi kolumnami Dynaudio Special 25, przy dynamiczniejszych momentach, „dusił się”. Poprosiłem więc salon NAUTILUS o pomoc i zaoferowano mi wchodzący właśnie na rynek wzmacniacz V 110 SE.

 

Używam go już pół roku i cały czas budzi mój zachwyt. Cokolwiek bym o nim nie napisał, to i tak będzie za mało. Octave V 110 SE wydaje się nie mieć żadnych ograniczeń w operowaniu dynamiką i jest niesłychanie wiernym wzmacniaczem, jeśli chodzi o wielkość źródeł pozornych oraz brzmienie i barwę poszczególnych instrumentów. Według mnie drobiazgowo przedstawia każdy dźwięk, obrabiając go niemal wzorcowo i zgodnie z pierwowzorem. Dla mnie V 110 SE jest absolutnie referencyjną, technicznie zaawansowaną i bezpieczną konstrukcją.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *