Przygoda z dźwiękiem

Audiofilizm to cecha nabyta, w moim przypadku ciągle rozwijająca się pasja. Wszystko zależy od stopnia zaangażowania a także wielu czynników zewnętrznych. A najbardziej chyba (jak u mnie) od rzetelnego, fachowego i pełnego dobrej woli dystrybutora. Na swojej drodze spotkałem ich kilku. Były więc różne gramofony, CD-ki, wzmaki i kolumny. Były też kable, stoliki, podstawki pod monitory, adaptery i igły. Całe lata słuchania, szukania i zmieniania. Mój audiofilizm jest jednak trochę inny, bo nie o sprzęt mi chodziło a o brzmienie jak najwierniejsze temu, które znam ze sceny.

Będąc na scenach osłuchałem się w brzmieniu fortepianu, kontrabasu, perkusji, gitary, skrzypiec i czego tam jeszcze. W brzmieniu małych i dużych składów, orkiestr małych, dużych i symfonicznych. W związku z tym czego to w moim małym ok 20 m2 pokoju nie było?

Szukając odtwarzacza CD z ciepłym, ale analitycznym brzmieniem trafiłem do salonu NAUTILUS w Krakowie. Trafiłem w dziesiątkę i doznałem ukojenia. LAMPA? Tak jest lampa. Zaczęło się od wymiany mojego starego tranzystorowego CD-ka na CD-ka firmy Ayon wyposażonego w lampowy układ wyjściowy. Dalej przyszła pora na kolumny. Zamiana Audio Physiców na Dynaudio dokonała się szybko i bezboleśnie. Kolej na wzmacniacz, bo przecież mój tranzystor był mało muzykalny, więc LAMPA? Tak lampa! I to jaka! AYON Spirit III. Grało to razem pięknie i trzeba przyznać, że też i wyglądało pięknie. Spokoju nie dawała mi jednak za słaba dynamika systemu, bo Dynaudio to wymagające prądowo kolumny. Tylko 86 db. Salon natychmiast zareagował i w domu już podpinałem wzmacniacz niemiecki OCTAVE. Było dobrze, choć niedawno została dokonana zmiana we wzmacniaczach tej samej firmy.

O tym co zostało zmienione i jak słyszę całość dowiecie się niebawem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *